Advertisement
Start arrow Praca i życie arrow Felieton o Albanii cz. V - idąc w stronę Bloku
Felieton o Albanii cz. V - idąc w stronę Bloku
Spis treści
Felieton o Albanii cz. V - idąc w stronę Bloku
Strona 2
Idąc w stronę Bloku mijam po drodze urząd do spraw uchodźców i, po drugiej stronie ulicy, komendę policji. Nieoczekiwanie dopada mnie uczucie déjà vu – skądś znam te budynki, całe to otoczenie. Po chwili już wiem: tak wygląda osiedle na tyłach weneckich Giardini, tam gdzie zbudowano po wojnie stadion. Nic dziwnego, to Włosi odpowiadają za urbanistyczny schemat Tirany – król Zogu I zdecydował o jej gruntownej przebudowie w latach 20. i od 1925 zajmowała się tym grupa włoskich architektów kierowana przez Armanda Brassiniego. Centralnie położony plac Skanderberga, narodowego bohatera, jest po prostu otwartym wybetonowanym skwerem, ale budynki, które go otaczają, mają urok międzywojennego miasta – niby jednakie a różniące się szczegółami, mieszczące różne rządowe placówki i urzędy, zaprojektowane mądrze, bez przepychu, ale tak, że nie ma się wątpliwości, jaką funkcję pełnią.

Image Jedynym chyba dziś gmachem, który zagubił własną tożsamość, jest Piramida, ostentacyjna budowla w centrum miasta, jaką Hoxha zostawił na wieczną rzeczy pamiątkę. Tak w każdym razie myślał, ale dziś jego mauzoleum nosi wdzięczną nazwę „Mumja” i, obłożone odpadającymi płytkami, faktycznie przypomina trupa. Zaprojektowała je dla papy córka Pranvera, z zawodu architekt. Złośliwcy twierdzą, że Enver wykorzystał dziecięcy rysunek córeczki. Planowane tu centrum kultury długo jeszcze musi czekać, brak na razie pieniędzy i jednoznacznych ustaleń.

W Tiranie, mieście gęsto zaludnionym – niemal 800 tys. mieszkańców – i niezbyt obszarowo dużym, sporo jest miejsc wymagających natychmiastowego remontu czy renowacji. Przy bulwarze Deshmoret e Kombit, szerokiej, wysadzanej platanami ulicy, która dochodzi do placu Skanderberga w centrum miasta, stoją zapuszczone budynki, w których aż marzą się hotele. Ale przed budynkami stoją małe strażnicze budki – ktoś już tu ma baczenie, niebawem te zrujnowane posesje warte będą miliony euro.