Advertisement
Start arrow Praca i życie arrow Felieton o Albanii cz. IV - islamska przeszłość
Felieton o Albanii cz. IV - islamska przeszłość
Spis treści
Felieton o Albanii cz. IV - islamska przeszłość
Strona 2

Na dywanach siedzą starsi mężczyźni, studiują Koran, modlą się, rozmyślają z zamkniętymi oczyma. Może śnią o raju pełnym powabnych hurys, które akurat szykują się na wieczorne tańce w Blokku… W liczącej 3,6 mln mieszkańców Albanii niemal 65 procent to muzułmanie bektaszyci wywodzący się z tradycji sufickiej, czyli mistyczno-ascetycznej ścieżki poznania Boga. Przed wiekami bektaszytów prześladowali inni mahometanie uważając ich za heretyków, Hoxha demokratycznie zabronił wszystkich religii, gdy w 1967 r. mianował Albanię pierwszym państwem ateistycznym. Dopiero w latach 90. wspólnoty religijne zaczęły się odradzać. Ale Albańczycy są bardzo tolerancyjnie nastawieni do religii, ich islam jest łagodny, liberalny, pozwala na wiele.

Przed mihrabem (głównym ołtarzem) klękają nastoletni chłopcy, pochylają się w modlitwie. Gdy pytam Leonarda Zissiego, w jakim języku się modlą, mówi: – Na pewno nie po arabsku, szkoły koraniczne to przeżytek. Koran dawno już został przetłumaczony na albański, to dziś język naszych muzułmanów. Ale muezin – dodaje – wzywa do modlitwy po staremu.

Grzegorz Sowula © 2010